Old Scotch: Shunsuke Nakamura

Old Scotch to nieregularny cykl poświęcony legendom szkockiej piłki. Prezentowani będą tutaj zarówno ci najbardziej znani, jak też ci których gwiazda nieco przygasła lub zostali całkowicie zapomniani.

Gdyby dziś zapytać przeciętnego polskiego kibica o wymienienie imienia dowolnego japońskiego piłkarza, z dużą dozą prawdopodobieństwa wskazałby Keisukę Hondę. Gdyby to samo pytanie padło kilka lat temu odpowiedz byłaby prawdopodobnie jedna: Shunsuke Nakamura. Sam Steve Perryman, legenda Tottenhamu twierdził że popularny „Naka“ mógłby prawą nogą otwierać puszkę fasoli. Przyjrzyjmy się więc bliżej temu panu.

Urodził się w 1978 roku w Jokohamie gdzie w wieku 5 lat zaczął grę w lokalnym klubie. Wyróżniał się już wtedy. Jakiś czas pózniej dołączył do Nissan Motors F.C., klubu znanego pózniej jako Yokohama F·Marinos. Według trenerów już wtedy posiadał niesamowitą technikę. To tam godzinami trenował rzuty wolne za które najbardziej został zapamiętany. Jednak mimo posiadania takich zalet został odpalony z powodu braków fizycznych. Zdecydował wtedy dołączyć do liceum Tōkō Gakuen mimo że musiał poświęcać na dojazdy koło dwóch godzin w jedną stronę. To była dobra decyzja, bowiem drużyna Tōkō Gakuen z Nakamurą w składzie dotarła w 1995 roku do krajowego turnieju liceów, a rok póź niej do finału turnieju. W ten sposób młody Japończyk zapracował na powołanie do juniorskich reprezentacji Japonii.

Po ukończeniu nauki w Tōkō Gakuen, Shunsuke był obiektem zainteresowania ligowych potentatów jak Gamba Osaka czy Jubilo Iwata. Postanowił jednak wrócić do klubu który z niego zrezygnował kilka lat wcześniej, Yokohama F. Marinos. W debiutanckim sezonie rozegrał 31 spotkań i zdobył 5 goli. Kolejne lata były równie dobre. Zdobył 33 bramki w 148 spotkaniach. Nic dziwnego że utalentowany skrzydłowy zwrócił uwagę kilku klubów z Europy. Za kwotę 3,5 miliona dolarów dołączył do Regginy.

Oczekiwania wobec japończyka były wielkie. Odebrano nawet numer 10, lokalnej legendzie, Francesco Cozzie. Szaleństwo na punkcie gracza Nipponu było namacalne. W ciągu pięciu miesięcy sprzedano aż 25 000 koszulek z nazwiskiem „Nakamura“. Chłopak sprawdził się, wydatnie przyczyniając się do utrzymania ekipy „Amaranto“ poprzez zdobycie 7 goli Następne sezony nie były zbyt udane. Przeszkadzały albo kontuzje albo częste zmiany na ławce trenerskiej. W ciągu dwóch lat trenera zmieniano aż cztery razy. Piątym szkoleniowcem został Walter Mazzari który zrobił Nakamury rezerowego. Nawet wtedy jednak zdobył dwa arcyważne gole pomagające klubowi w uniknięciu spadku. Po tym sezonie jednak, stwierdził że czas na większe wyzwania.

Mimo zainteresowania wielu klubów, ostatecznie za 2,5 miliona funtów dołączył do pogrążonego w kryzysie Celticu. Nowy menedżer The Bhoys, Gordon Strachan nie rozpoczął najlepiej pracy. Pamiętna kompromitacja z Artmedią i przeciętne rozpoczęcie rozgrywek ligowych, zmusiły go do wystawienia, niebędącego w rytmie meczowym Nakamury, w meczu z Dundee United. Poszło lepiej niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Tytuł gracza meczu i owacja na stojąco mówiły wystarczająco wiele.Kreatywność i pracowitość wniosły wiele w pierwszym sezonie. 6 goli i 10 asyst znacznie ułatwiło zdobycie mistrzostwa Szkocji i Pucharu Ligi.

Naka Parade

Następny sezon był o wiele lepszy. Debiut w Champions League z samym Manchesterem United, i słynny gol z rzutu wolnego dającego wyrównanie 2-2. Mimo przegranej 3-2, miał powód do dumy. Był pierwszym Japończykiem który strzelił bramkę w tych rozgrywkach. W lidze ustrzelił hattricka w meczu z Dundee United. Wracając do drużyny z czerwonej częsci Manchesteru strzelił być może najpiękniejszego i najważniejszego gola w swej karierze. 30-metrowy wolny, zapewnił Celtikowi udział w fazie pucharowej Champions League.

Ten sezon był poezją w wykonaniu Nakamury. Cudowny lob nad bramkarzem The Terrors zapewnił mu nagrodę gola sezonu w lidze. Kto wie jakby się potoczyły losy w dwumeczu z Milanem gdyby nie złamanie ręki w meczu z Inverness. Po remisie 0-0 na Celtic Park i przegranej 1-0 na San Siro zakończyła się przygoda z Ligą Mistrzów dla ekipy z Glasgow. Ligę natomiast zdominowali całkowicie. Wygraną zapewnił im właśnie „Naka“ w meczu z Kilmarnock strzelając na 2-1. Oczywiście z rzutu wolnego.

Po takim sezonie wydawałoby się że Japończyk odejdzie do bardziej znanego klubu. Nic z tego. Został, i jak sam przyznał to był błąd. Zresztą o jego ostatnich dwóch sezonach, możnaby niewiele wspominać. Kontuzja kolana sprawiła że nie był już tym samym zawodnikiem co kiedyś. Przez trzy miesiące trwania urazu, Celtic okupował drugie miejsce w tabeli. Wrócił w meczu z Stirling Albion i zdobył gola. Potem znowu zapisał się w histori gdy jako pierwszy zawodnik z Japonii strzelił bramkę w Old Firm Derby. Celtic musiał wygrać wtedy by uniemożliwić ekipie The Gers zdobycie tytułu mistrzowskiego. O dziwo, wspomniany gol nie był z rzutu wolnego. Ot, wolej z około 30 metrów.

Po czterech latach spędzonych w Szkocji odszedł do Espanyolu. To nie była dobra decyzja. Kompletnie się nie przystosował do do Hiszpanii i ligi hiszpańskiej. Po raptem 13 spotkaniach wrócił do Marinos gdzie zaczynał karierę. Wyraźnie odżył zdobywając w 189 spotkaniach 35 bramek. W tym sezonie dołączył do ekipy znanego z polskich boisk Krzysztofa Kamińskiego, Jubilo Iwata.

Podsumowując jego karierę można tylko gdybać, w jakim miejscu by się znalazł gdyby nie kontuzje. Z całą pewnością nie był aż takim geniuszem za jakiego uważają go co bardziej zaślepieni kibice. W skali światowej solidny zawodnik który miał często przebłyski geniuszu. Można by gdybać czy nie osiągnąłby więcej w środku pola, zamiast na skrzydle. Z jego naturalną zdolnością do kreowania sytuacji, świetną techniką mógłby być fundamentem na lata. Mimo wszystko można powiedzieć że oglądanie jego gry było wielkim zaszczytem.

One comment

  1. Ryu Voelkl, podobno jeden z bardziej cenionych fotografów sportowych, jak zaczynał pracować w jednej z japońskich agencji przez trzy lata latał do Szkocji, tylko po to, żeby robić zdjęcia Nakamurze. Taki był popularny 🙂

    ” – Złapałem też kontakt z japońską agencją i trzy lata latałem do Szkocji fotografować Nakamurę.

    – Trzy lata, tydzień w tydzień, zdjęcia Nakamury? Szaleństwo.

    – Był najpopularniejszym japońskim piłkarzem, a wówczas pierwszym Japończykiem, który szedł do dużego klubu. Ludzie w Japonii zwariowali na punkcie futbolu, szczególnie jeśli chodzi o reprezentantów grających w Europie.”

    http://weszlo.com/2015/01/14/w-sporcie-nie-mozesz-powiedziec-ej-zlatan-mozesz-zapozowac-jeszcze-raz/

Join the Conversation

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *